Gra opowiada o...a zresztą co ja będę pierdolić kutwa, obejrzyjcie se Elevena albo dowiecie się w swoim czasie podczas rozdziałów o co chodzi xD Ogólnie w opku chodzi o to co się stanie
Viol, Violet, Tori, Vick, Victoria, Vicky - to jedna osoba o wielu ksywkach/imieniach
Kari ,Karina ,Veatrees - jak wyżej
Na schodach rozległy się szybkie stuki kroków ,a już po kilku sekundach z dwóch ostatnich stopni skoczyła dobrze znana im osóbka. Na jej twarzy malował się ciepły ,pogodny uśmiech ,a oczy lśniły blaskiem podekscytowania. Violet oderwała się od lektury i spojrzała pytająco na siostrę ,podczas gdy ich brat zajęty był konsumcją tostów. Karina widząc ich pytający wzrok wlepiony w jej osobę charknęła teatralnie i zaczęła przemawiać.
-No więc ,w naszej galerii sztuki jest nowa wystawa. Jest to wystawa Guertena ,jednego z większych artystów! Jego sztuka ponoć wręcz ożywa w umysłach odbiorców i niesie się do każdej ich komórki niosąc natchnienie!-mówiła z podnieceniem.-Pójdziemy?-spytała na koniec robiąc maślane oczka do rodzeństwa.
Vincent wywrócił oczami i wrócił do wcześniejszej czynności.
-Nie.-warknął przegryzając kolejny kawałek pieczonego chleba.
-No ,ale no.-załkała Kari.-Violiś? Powiedz coś!
Dziewczyna spojrzała to na niego to na nią i wzruszyła ramionami.
-Ja tam idę.-oświadczyła.-W końcu wiecie jak bardzo kocham sztukę!-dodała z większym entuzjazmem i teraz zachowaniem identycznie odzwierciedlała siostrę.
-No żarty jakieś.-warknął chłopak.-Kari! Bo pokaże Scottowi listę twoich byłych!
-Pff...chcesz go zamęczyć? Czytanie jej zajęłoby mu z dwie godziny.-prychnęła.
-Co ty Kari! Scott tak szybko nie czyta!-stwierdziła Viol.-Idziesz amebo ,może się czegoś nauczysz.
Fioletowo włosy chciał zaprotestować. Kilka razy otwierał usta i zamykał ,aż w końcu chyba się poddał wiedząc ,że tym razem z nimi nie wygra.
-Świetnie to jak już nikt nie ma nic przeciwko to jedziemy!-krzyknęła Karina i pognała do swojego pokoju. Z szafy wybrała kilka ubrań. Założyła odkrywający brzuch biały top z czarnym nadrukiem "I'm a God" ,fioletową bluzę z kapturem z kocimi uszkami, białe shorty i fioletowe trampki z białymi sznurówkami. Stanęła przed lustrem i przeczesała ręką swe włosy koloru bzu i konwalii ,następnie związując je w kitę. Kredką poprawiła swój makijaż i gotowa do wyjścia powróciła do salonu. Na nią czekał już Vincent ubrany w zwykł koszule w czarno-fioletową kratkę, czarne jensy i czarno-fioletowe Nike'i. Po chwili dołączyła do nich Violet w looku typowym dla jej oryginalnej duszyczki. Na ręce miała zarzucony czarny ,luźny sweter ,a pod spodem zwykłą ciemno fioletową koszulkę z nadrukiem "I'm crazy? No , I'm just psychopath!" ,a na nogach czarne shorty i glany.
-Kto ostatni w galerii ma za mnie zmianę z Mike'iem!-krzyknęła dziewczyna ze złotymi pukielkami po czym pognała w stronę drzwi by następnie popędzić do garażu po swój motocykl. Rodzeństwo poszło w jej ślady i już po chwili cała trójka z piskiem opon wyjechała na główną ulicę.
-Tak!-zawołała Violet i przybiła z siostrą piątkę.-Jesteśmy pierwsze!
Vincent nie był tym faktem zadowolony szczególnie przez wcześniejsze oświadczenie siostry. On? Zmianę z tym jełopem Mike'iem? Świat się wali! Lekko wkurzony wszedł przez oszklone drzwi co po nim uczyniły również bliźniaczki. Znaleźli się w pomieszczeniu prawdopodobnie będącym recepcją.
-Kari to załatwi!-zawołała i podeszła do lady ,za którą stał mężczyzna w dość podeszłym wieku.-Doberek panu!-przybrała jeden ze swoich najbardziej debilnych i irytujących uśmieszków.-Co tam? Jak leci? Żona zdrowa? Hajsu nie brakuje?
Staruszek obdarzył ją karcącym spojrzeniem poczym odkaszlnął i przybrał kamienny wyraz twarzy.
-W czym mogę pani pomóc?-spytał.
-Więęęęc...chcieliśmy zwiedzić galerie!-oświadczyła wskazując kciuekiem na Vincenta i Violet stojących kilka metrów od niej.-Ile wstęp?
-Gdyby pani czytała ogłoszenia wiedziałaby pani ,że wstęp jest darmowy.
-Soł...gótbaj.-mruknęła i spochmurniała. Nie dość ,że nie udało się jej go wkurzyć to jeszcze on obniżył jej zajebiste ego i samoocenę! Hańba dziadowi!
-Co jest Veatrees?-zgadnął fioletowo włosy widząc jej minę.
-Nie nazywaj mnie tak.-warknęła nakładając kaptur na głowę. Wyglądała w nim uroczo i aż nie można było posądzić ,że kryje się pod nim bezlitosna psychopatka.-Chodźmy już.-rzuciła bardziej hardo. -Tyle rzeczy do zwiedzenia! Hah!
Ruszyli schodami w górę ,a po chwili stanęli w przedsionku korytarza ,którego wszystkie ściany pokrywały różnościowe obrazy. Od czasu do czasu można było spotkać jakąś fascynującą rzeźbę doskonalę ukazującą fantazję twórcy. Kari i Viol diametralnie spoważniały. Co jak co ,ale dla sztuki mają ogromny szacunek! Chodzili tak przez jakieś piętnaście minut oglądając dzieła Guertena ,aż w końcu Vincent nie wytrzymał.
-Błagam was! Nazywacie to sztuką!? Jakiś czarno-biały ryj z podpisem "Worry"!? Błagam was to wszystko tej jebanej galerii jest nudne ,głupie, zjebane i beznadziejne ,naprawdę nie wiem co widzicie w tym gównie!-wydarł się tak głośno ,że zwiedzający znajdujący się niedaleko nich spojrzeli na chłopaka z oburzeniem.
-Vincent...-zaczęła Viol jak najbardziej spokojnym głosem.-Nudny, głupi ,zjebany i beznadziejny jesteś ty amebo.-warknęła łapiąc go za kołnierzyk koszuli i pociągając w dół. Fioletowo włosy nie był jakoś bardzo wyższy od siostry ,ale Tori lubiła patrzeć się z góry na swoje "ofiary". -To miejsce publiczne idioto więc jak ci się coś nie podoba ,zachowaj to dla siebie!-wykrzyczała mu w twarz ,a w jej oczach pojawiły się ogniki wściekłości.-R O Z U M I E S Z ! ?
Chłopak pokiwał twierdząco głową ,a Vicky puściła go.
-Ale i tak nadal nie wiem co wy dwie widzicie w tej sztuce.
-Artysta przelewa swe emocje w sztukę. Swe uczucia umieszcza na obrazach i w rzeźbach. To tak jakby zaklinał cząstkę swojej duszy w każde z tych dzieł. To zwyczajnie fascynujące móc odczytać z obiektów twórczych myśli ich autora.-powiedziała Karina na jednym tchu.
Reszta rodzeństwa popatrzyła na nią zaskoczona.
-Eeee...takie horkruksy?-spytał Vinc na co siostry walnęły mocnego facepalma.-No co!?
-Nic...my naprawdę jesteśmy spokrewnieni? Na oddziale pewnie musieli się pomylić!-Jęknęła Violet idąc w swoją stronę i lustrując wzrokiem kolejne dzieła.
-Też nie jestem zachwycony.-mruknął.
-Dobra dość marudzenia ,ruszamy dalej!-zawołała Kari i wraz z bratem dogoniłą ją.
Mijali kolejne twory Guertena ,siostry pod coraz większym wrażeniem ,a Vinc coraz bardziej zirytowany. Po jakimś czasie dotarli do pustego korytarza ,w którym całą ścianę zajmował wielki obraz oprawiony w złotą ramę. Na jego płótnie malowały się rozmaite barwy ,zarówno te ciemne jak i te jaskrawe ,a ich kontrast tworzył niezwykle mroczny i tajemniczy krajobraz.
-Błagam was jakaś paćkanina farbek i to tyle w tym kontakście.-prychnął chłopak na co bliźniczki zmierzyły go pogardliwie wzrokiem.
-Jakiś tam World.-przeczytała Kari z metalowej tabliczki.
-Co ty czytać nie umiesz!?
-No...umiem ,ale..to pierwsze słowo jest zamazane.-stwierdziła przyglądając się bliżej. Nagle światła zaczęły migać ,aż zgasły prawie całkowicie, a pomieszczenie oświetlała tylko słaba poświata z niedużych okienek. Dzień był pochmurny więc co się dziwić...
-No zajebiście! Jeszcze zasilanie wysiadło!-zawył Vinc.
-Na elektryka ich nie stać czy jak?!-warknęła Kari i ruszyła w stronę korytarza prowadzącego do schodów.-Chodźcie idziemy zrobić skargę w recepcji!
-A jak!-uśmiechnęła się Viol.
Jednak gdy wyszli na główny korytarz w okół nie było ani żywej duszy.
-Co jest...-szepnął.
Gdy dotarli do recepcji tam również nikogo nie zastali.
-Hę? Gdzie wszystkich wywiało?-zapytał fioletowo włosy na co Kari wzruszyła ramionami i podeszła do wyjściowych drzwi. Szarpnęła za klamkę i...
-Za...zamknięte...
Pozostali spojrzeli na nią wielkimi oczami.
-JAK TO ZAMKNIĘTE!?-wydarł się-NIE BĘDĘ SIEDZIAŁ W TYM WARIATKOWIE ,AŻ TO OTWORZĄ!
Kiedy to wykrzyczał pomieszczenie zaczęło wydawać się jeszcze bardziej ciemne i mroczne ,a gdzieś w oddali było słychać jakieś kroki.
-Ktoś se z nas chyba żarty robi. Przecież powinno być otwarte...-stwierdziła Violet rozglądając się.
Chodzili chwilę po parterze ,ale nie znaleźli niczego pomocnego. Po jakimś czasie poddali się i wrócili na piętro.
-Cz-czekajcie.-jęknął Vinc.-Z-zdawało mi się ,że ktoś przeszedł za tą szybą...
Trojaczki podeszły do wspomnianej szyby i zajrzały przez nią.
-Vinny ,tam niczego nie ma, masz paranoje.-powiedziała Tori i ruszyła dalej. Nagle usłyszeli walenie w szkło. Jak na komendę spojrzeli w "okienko". Były na nim wyraźne ślady po uderzaniu w nie.-Dobra co tu jest do cholery granę...
Nagle idąc przed siebie na ich oczach z obrazu przedstawiającego martwą naturę wypadło jabłko i rozbiło się na ziemi. Wszyscy mieli na twarzach wypisanego mind fuck'a.
-Te...te kroki...-mruknęła Violet.-Jakby wydobywały się ze ścian i...
-A co jeśli.-przerwała jej Kari.-co jeśli...znaczy...myślicie ,że to...przez ten obraz?
-Co ty pierdolisz?-warknął. Jednak ona nie słuchała. W swoim zamkniętym dla umysłów innych amoku podążyła w stronę korytarza z wielkim obrazem. Rodzeństwo oczywiście podążyło za nią wiedząc ,że w takim stanie samej zostawiać jej nie można. Vincent był z lekka przestraszony za to Violet była w swoim żywiole. Już wyczuła jakąś nietypową sprawę.
Gdy znaleźli się już w owym korytarzu zobaczyli ,że z pod obrazu wypływa jakaś niebieska maź. Na ścianach za to pojawił się czerwony napis "COME"
-O ja pierdole.-mruknął Vinc.
-Nie pierdol bo rodzinę powiększysz.-zadrwiła Vick i podeszła do owej mazi ,która teraz uformowała się w jakiś napis.-"Chodźcie na dół ,pokaże wam sekret"-przeczytała i uśmiechnęła się. Uwielbiała takie tajemnicze klimaty. Kari za to wyglądała...jak nie Kari. Jej oczy na chwilę obecną były pozbawione uczuć i beznamiętnie wpatrywała się w obraz.-Kariś!? Ufo do Kariś! Idziemy na dół!
-No chyba cię pogło sis!-krzyknął Vincent.-To jest podstęp! Pułapka! Ja nigdzie nie idę! Kari weź coś powiedz! Ja stąd wychodzę!
Karina jednak za nim coś powiedzieć sama bez słowa ruszyła w stronę schodów. Szła niczym zahipnotyzowana ,a Viol i Vinc podążali za nią ciekawi co zamierza. Violet hardo zadowolona z postępu sytuacji i ciekawa kolejnych wydarzeń ,a Vincent lekko niepewny. Nie można powiedzieć ,że był przestraszony no bo cóż...prawie codziennie użerał się z morderczymi pluszakami nawiedzonymi przez duszę dzieci! Taka sytuacja nie była dla niego straszna. Bardziej bał się nieznanego.
Kari doszła do pomieszczenia z jakąś konstrukcją ,którą otaczało coś na pierwowzór wody. Barierki ,które wcześniej ją otaczały teraz były otwarte ,a do "wody" prowadziły czerwone ślady butów.
-Hmm...interesujące.-mruknęła w Vicky.-Wygląda jak krew jednak gdy podejdziesz bliżej wyraźnie widać farbę...-stwierdziła wpatrując się już nie w ślady ,a w samą wodę ,do której prowadziły.-Powinniśmy skoczyć?
-No chyba nie!-zaprotestował. Kari patrzyła się chwilę tępo na wodę.-Sis co ty ro...
Jeden krok...
Drugi krok...
Trzeci krok...
I...plusk...
Rozdział był pisany/poprawiany kilka razy i kilka razy mi się wszystko usuwało więc musiałam pisać od nowa(o czym Violiś nie wiedziała bo gdzieś mi z fejsbuka wyparowała ;-;) więc pewnie jest gorszy niż jego pierwowzór. No cóż...to chyba oficjalnie pierwsze nasze wspólne opko ^^ (bo w tamtym jej tylko pomagałam)
Mam nadzieje ,że to opowiadanko będzie się pojawiać częściej niż tamto...Ech...no niestety mam aktualnie natłok ,ale puki z Viol mamy wenę to postaramy się pisać je systematycznie. No...i jak to jedna z moich ulubionych bloggerek mówi : "Nie bądź lama, Zostaw komentarz!" XD
Ja nie lama ja alpakorożec xD
OdpowiedzUsuńNie chce być lamą ;^; Jak Viol może być alpakorożcem, to ja chce być... Gigantycznym lamorożcem *tuli senpaia*.
OdpowiedzUsuń